Kłącze zakupione za jakieś grosze w markecie wylądowało w ziemi uniwersalnej 17 czerwca 2018. Na spód donicy wsypałam sporą wasrtwę ziemi, następnie włożyłam kłącze i przykryłam cienką warstwą ziemi. Donica trzymana była w zacienionym miejscu na balkonie, z uwagi na upały i ekspresowe wysychanie ziemi, podlewana prawie codziennie.
1 sierpnia 2018 było widać jakąś zieleninę sterczącą z donicy:
Od tego momentu poszło dość szybko, co prawda moje kłącze wypuściło tylko jeden pęd nadziemny. No ale zawsze coś. Jakoś w sieprniu kłącze zostało także przesadzone do większej donicy, bowiem wybrana początkowo okazała się zbyt wąska i szybko zaczęła się wyginać.
7 sierpnia 2018 progress już większy, widać,że imbir ma jakiś plan :D
Od tego mometu niestety jakoś nie po drodze mi było z fotografowaniem imbiru... Cóż, poprawię się za rok!
Kiedy nadszedł wrzesień i noce zaczeły robić się coraz chłodniejsze, podlewanie imbiru zostało ograniczone do "jak mi się przypomniało, że imbir jeszcze tam rośnie". Do domu imbir zlądował z końcem września, już troszkę zaniedbany - nieco uschnięte końcówki liści.
Stan na 29 września 2018:
Roślinka na balkonie stała pod ścianą i wszystkie liście ułożyły się jak facehugger 👽
Podobny prawda? >> źródło |
Imbir po sezonie balkonowym:
Jasnożółta część to wakacyjny przyrost 🌴 Widać nawet, że planowany był nowy zielony pęd. No cóż prace jednak muszą zostać wstrzymane 😆
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz